14 proc. polskich dzieci zmaga się z nadwagą i otyłością

14 proc. dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym w Polsce zmaga się z otyłością i nadwagą. W większości przypadków jest to efekt złej diety – podała w piątek kierownik Kliniki Pediatrii, Endokrynologii i Diabetologii Dziecięcej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Ewa Małecka-Tendera.

Kierowany przez nią ośrodek, działający w ramach Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, otrzymał właśnie prestiżowy certyfikat Europejskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością (EASO), który przyznano dotąd zaledwie ponad 20 ośrodkom w całej Europie.

Dziecko ma nadwagę, jeśli wskaźnik masy ciała naniesiony na siatkę centylową mieści się w przedziale 85-97 percentyla. Powyżej 97 percentyla mamy do czynienia z otyłością. „W 99 proc. to zła dieta i zły tryb życia - zarówno nadmiar kalorii, jak i brak możliwości ich wykorzystania, czyli wystarczającej ilości ruchu". Bardzo ważne jest kształtowanie odpowiednich nawyków żywieniowych już od pierwszego roku życia, jak np. podawanie dziecku do picia wody, a nie tylko gęstych i słodkich soków. Dzięki nawykowi picia wody dziecko nie kojarzy picia z przyjemnością spożywania czegoś słodkiego. Słodycze nie powinny być w domu łatwo dostępne, dziecko nie powinno być też nimi nagradzane, żeby nie kojarzyło każdej pozytywnej sytuacji z jednoczesnym spożywaniem słodkiego pokarmu. „To nie znaczy, że dziecku nie można dawać słodyczy, tylko nie trzeba z tego robić nawyku dnia codziennego” – zaznaczyła prof. Małecka – Tendera.

Preferowane jest jedzenie domowe, a niewskazane to z fast foodów. Z diety należy wyłączyć tłustą i kaloryczną żywność i napoje, zastępując ją warzywami, które są dobrym „wypełniaczem”. „Co ciekawe, otyłe dzieci często nie cierpią warzyw. Myślę, że to efekt błędu z wczesnego dzieciństwa – rodzice podają mu np. marchewkę, ono nią pluje. Rodzice stwierdzają: nie lubi marchewki, więc mu nie będziemy dawać. To nie jest tak, dziecko musi się przyzwyczaić, czasem trzeba tę marchewkę podać 20 razy i dawać przykład, jedząc ją samemu. Jeżeli dziecko widzi, że wszyscy jedzą jarzyny, chce być takie jak wszyscy i prędzej się daje przekonać” . Strategię z takimi elementami powinny prowadzić rodziny, gdzie jest większe ryzyko otyłości – rodzice mają taką skłonność, dziecko rodzi się z dużą masa urodzeniową, a matka paliła w czasie ciąży papierosy. Ważne jest takie ustalenie reguł z rodziną i dzieckiem, które są możliwe do przestrzegania. Nie można drastycznie zmniejszać liczby kalorii, co bywa dopuszczane w dietach dla dorosłych. Dziecko rozwija się, rośnie i potrzebuje materiałów budulcowych.

Efekty pracy z otyłymi dziećmi są podobne w większości ośrodków – chudnie ok. 20-25 proc. pacjentów. „Problem jednak nie tkwi w tym, by stracić wagę, bo dziecko rośnie i do niej dorasta, ale by właściwą wagę utrzymać. Efekt jojo jest, niestety, powszechny również u dzieci”.

opracowano na podstawie tekstu: prof. Małecka – Tendera.(PAP)


neomedica poznan

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. X
neomedica fanpage
neomedica kanał youtube
neomedica blog
neomedica neobeauty